Ten serwis używa plików cookie. Więcej informacji  #  This website uses cookies. More information
Łamiący konstytucję
 
••• Obok Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego oraz Komisji Weneckiej Rady Europy - stan praworządności w Polsce jest również przedmiotem zainteresowania Organizacji Narodów Zjednoczonych ••• Za drzwiami zamkniętymi dla wiedzy obywateli - Prezydent RP z prezesem partii PiS ugadują treść szczególnie ważnych ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa ••• Po roku 2020 zmniejszy się pula na dopłaty dla gospodarstw wiejskich. Kto obroni interesy polskich rolników w Brukseli? Czy mająca jak najgorsze unijne notowania ekipa PiS? ••• Prezydent Duda proponuje: zapytajmy Naród w jakim ustroju państwa i pod prawem jakiej konstytucji chciałby żyć, mieszkać, uczyć się i pracować w Ojczyźnie? Pomysł iście szatański, mający instrumentalnie wykorzystać niekompetencję społeczeństwa w dziedzinie prawa konstytucyjnego ••• Od 13 lat Polska jest w Unii Europejskiej. Niestety władza systemowo oddala nas od wspólnoty bezpieczeństwa i rozwoju ••• Polacy w zdecydowanej większości akceptują i doceniają przynależność Polski do Unii Europejskiej ••• Polityka zagraniczna "dobrej zmiany" sięga międzymorza - od Bałtyku do Balatonu ••• Psucie państwa i demokracji w Polsce niepokoi wielu Polaków oraz Parlament Europejski i Komisję Europejską ••• Oczekujemy od rządzących zaniechania: # demontażu państwa prawa, # ograniczania demokracji i wolności obywatelskich, # nienawiści do współobywateli o innych poglądach i ich poniżania ••• Trybunał Konstytucyjny w składzie obarczonym istotnymi wadami prawnymi traci na znaczeniu ••• Mała ustawa dekomunizacyjna zmiata złe nazwy ulic i placów ••• Aktualna wiedza na temat badań złóż gazu łupkowego w Polsce na stronie lupkipolskie.pl ••• Dowiedz się więcej o energetyce jądrowej ze strony www.poznajatom.pl ••• WIĘCEJ w zakładce Aktualności
Poniedziałek 18.12.2017
Warto zrozumieć
 
 Lista tematów 
DWA LATA POLSKI W UNII EUROPEJSKIEJ

1 maja 2004 r. Polska wstąpiła do UE. W przeprowadzonym w czerwcu 2003 r. referendum nasze przystąpienie do tej międzynarodowej organizacji poparło 77,5% głosujących (frekwencja 58,8%). W sondażach przeprowadzanych przez wyspecjalizowane ośrodki badania opinii publicznej poparcie wyrażało: w kwietniu 2004 r. (tuż przed akcesją) - 39% ankietowanych, w kwietniu 2005 r. - 58%, w kwietniu 2006 r. - 64% (w tym ostatnim badaniu przeciw naszemu udziałowi w UE było 8% ankietowanych). Przedstawione wyniki świadczą niezbicie o postępującym przekonaniu Polaków, że była to decyzja korzystna dla kraju i jego mieszkańców, otwierająca niedostępne w inny sposób możliwości nadrobienia niezawinionego dystansu do krajów, które nie doświadczyły "dobrodziejstw" radzieckiego przywództwa w polityce, gospodarce, życiu społecznym i kulturze.

Unia zaoferowała wydatną pomoc i określiła warunki jej udzielania, sama również widząc własne korzyści z rozszerzenia wspólnoty (powiększenie wspólnego rynku, wolny przepływ ludzi i kapitału). Jak się okazało przyjęcie Polski i 9 mniejszych państw w 2004 r. wyszło wszystkim na dobre. W ciągu pierwszych 22 miesięcy naszego członkostwa otrzymaliśmy z unijnej kasy 30,4 mld zł, w tym samym czasie wpłaciliśmy 17,6 mld zł naszej składki. Saldo dodatnie 12,6 mld zł to prawie budżetowa "trzynastka" po stronie dochodów w 2005 r. Przeznaczona dla nas łączna pomoc w latach 2007-2013 daje saldo ok. 270 mld zł (70 mld euro), średnio 38,5 mld zł rocznie, czyli trzy takie "trzynastki" każdego roku.

W skrócie. Oto jak można scharakteryzować wykorzystane dotąd i zaniedbane nadal szanse, które otworzyło przed nami członkostwo w tej wyjątkowej organizacji jaką jest Unia Europejska.

Ofensywa na unijnym rynku. Jednym z największych naszych sukcesów po dwuletnim członkostwie w UE jest bardzo korzystny bilans handlu artykułami rolno-spożywczymi. Z głównymi partnerami europejskimi zredukowano wcześniejszy deficyt w obrotach, z niektórymi została wypracowana nadwyżka. Eksport do krajów UE wzrósł w latach 2004-2005 o blisko 70%, a import z tego kierunku o 43%. Ujemne saldo w wymianie hadlowej w ramach Unii równe 4,2 mld euro na koniec 2003 r. zmieniło się w dodatnie 2,3 mld euro za rok 2005. Generalnie eksport przedsiębiorstw polskich i zagranicznych ulokowanych w Polsce stał się głównym czynnikiem zapewniającym obecny wzrost gospodarczy. Polskie firmy coraz lepiej radzą sobie z konkurencją, o czym świadczą też wygrywane poważne przetargi publiczne na rynkach europejskich. To wszystko przekłada się na kilkuprocentowy wzrost PKB na mieszkańca odniesiony do średniej unijnej.

Wiarygodność inwestycyjna. Unijna legitymacja członkowska zdecydowanie poprawiła pozycje Polski w ocenach inwestorów zagranicznych. Nawet nad wyraz ostrożni Japończycy przełamali nieufność w sprawie lokowania u nas swoich inwestycji. Zdecydowanie wcześniej zrobiły to kraje ?starej? Europy, przede wszystkim Niemcy, Francuzi, Holendrzy, Duńczycy, Anglicy, Włosi, Szwajcarzy, a spoza kontynentu głównie Amerykanie. Łącznie w latach 2004-2005 bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Polsce przekroczyły kwotę 20 mld USD. Wzmocnienie lobbingu polskich przedsiębiorców w Brukseli powinno dodatkowo zwiększyć te efekty. W kraju wymóg współfinansowania projektów unijnych wymusił zwiększenie udziału środków własnych na rozwój. Reguły unijne zapoczątkowały wprowadzanie korzystnych prorozwojowych, proinwestycyjnych zmian w konstruowaniu budżetu państwa.

Fundusze wspierajace rozwój. Fundamentalne znaczenie dla wydatnego przyspieszenia rozwoju Polski mają Fundusze Strukturalne, umożliwiające przebudowę i modernizację wielu gałęzi gospodarki. Przekazywane z Brukseli pieniądze na konkretne cele (m.in. rozwój infrastruktury, rozwój regionalny, wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw, przemiany rozwojowe w sektorze żywnościowym i w obszarach wiejskich) wydatnie uzupełniają (do 80% wartości przedsięwzięcia) nasze środki własne. W latach 2004-2006 Polsce przyznano do wykorzystania w tych ramach ok. 8,3 mld euro, na lata 2007-2013 - 59,7 mld euro. Obowiązuje zasada n+2, tzn. że środki przypisane do danego roku mogą być wykorzystane jeszcze w dwóch następnych latach; niewykorzystane należy zwrócić. Odrębny instrument objął rolników - dla nich jest pomoc bezpośrednia. Do końca lutego 2006 r. otrzymali oni w ramach dopłat obszarowych 3,3 mld zł. Wypłaty za rok 2005 są kontynuowane. Pomocą tą objętych zostało ponad 1 mln 600 tys. gospodarstw rolnych. Za półtora roku powszechnym warunkiem otrzymywania dopłat w ramach Wspólnej Polityki Rolnej stanie się bezwzględne przestrzeganie w każdym gospodarstwie unijnych przepisów sanitarnych ukierunkowanych na skuteczną ochronę środowiska naturalnego.

Opóźnienia w reformach. W oficjalnym raporcie londyńskiego instytutu Centre for European Reform z marca br. analizującego sytuacje pod względem budowania konkurencyjnych gospodarek w 27 krajach (UE plus Bułgaria i Rumunia) znaleźliśmy się na 26 miejscu (rok temu byliśmy o cztery miejsca wyżej). Oporne przygotowywanie koniecznych dobrych reform polityki zatrudnienia, systemu podatkowego, finansów publicznych, rozwoju infrastruktury i powiązanych z tym warunków inwestowania - w niekorzystny sposób rzutuje na tempo równania do bogatszej Europy. Bez odrzucenia istotnych hamulców rozwojowych bardzo trudno będzie nam wybić się w Unii na zdecydowanie lepsza pozycję.

Małe wykorzystanie unijnej pomocy. To bodaj największy minus w naszym wydaniu. Najpierw nie dość światli okazali się legislatorzy, potem nie zapewniono na różnych szczeblach władzy bardzo dobrze przygotowanych i odpowiednio wynagradzanych kadr urzędników, a ci marni od razu do warunków unijnych dodali zbędne rygory polskie, ponadto w procedurach przetargowych umożliwiono firmom odrzuconym trwałe blokowanie dalszego postępowania, wreszcie nadmiernie długo zastanawiano się jak państwo może dopomóc beneficjentom w zapewnieniu wymaganego wkładu własnego. W rezultacie stracono wiele czasu, a to oznacza także stratę pieniędzy. Do końca marca tego roku wykorzystano 11,65% środków z funduszy strukturalnych dostępnych na lata 2004-2006, a z puli przeznaczonej dla przedsiębiorstw trzy czwarte przekazano dużym i bardzo dużym, choć wg wytycznych UE taki udział mieli mieć mali i średni. Należy przy tym dodać, że samorządy radzą sobie znacznie lepiej z przypadającymi na nie w tym względzie zadaniami niż władze centralne z właściwą strategią.

Możliwości pracy - dwie strony medalu. Pełne otwarcie przed Polakami od chwili akcesji rynków pracy w Wielkiej Brytanii, Irlandii i Szwecji, a następnie - od 1 maja 2006 r. - w Finlandii, Grecji, Hiszpanii i Portugaliii, oraz częściowe otwarcie w innych krajach UE, dowodzi rozszerzających się swobód, które są istotą unijnej integracji. To zjawisko pozytywne, tym bardziej, że Polska ma najwyższą stopę bezrobocia w całej Unii. Już kilkaset tysięcy polskich obywateli znalazło zatrudnienie poza krajem (głównie w Wielkiej Brytanii i Irlandii, ale również we Francji, Hiszpanii, Szwecji). Jednak znaczne różnice w zarobkach między Polską, a krajami "starej" Unii powodują też niekorzystny dla naszej gospodarki odpływ kadr specjalistów (lekarzy, informatyków, inżynierów, osób ze średnim fachowym wykształceniem - pielęgniarek, techników oraz wykwalifikowanych robotników). Zaczyna brakować ich w Polsce. W niektórych branżach i regionach niedobór dotyczy nawet pracowników niewykwalifikowanych. Zjawisko to nie przybrało jeszcze alarmujących rozmiarów, ale rozwijająca się tendencja wyjazdowa - zwłaszcza wśród wykształconej młodzieży - coraz bardziej niepokoi.

Słaba pozycja w instytucjach UE. Do trzech najliczniejszych frakcji w 732-osobowym Parlamencie Europejskim (chadeckiej, socjalistycznej oraz liberalno-demokratycznej) grupujących razem 551 eurodeputowanych, należy 30 Polaków (55% naszego składu), 17 kolejnych zasila dwie najmniejsze frakcje (eurosceptyków oraz unijnych narodowców), siedmiu jest niezrzeszonych. Jesteśmy w PE znacznie bardziej rozproszeni niż Węgrzy (wszyscy ich posłowie w trzech najsilniejszych frakcjach), Hiszpanie (mają tam 90% składu), Niemcy (80%), Francuzi i Anglicy (po 75%). Mniejszy od nas udział w trzech wiodących frakcjach mają tylko Irlandczycy i Łotysze. Również nasza reprezentacja na wysokich stanowiskach w Komisji Europejskiej nie odpowiada liczebnie potencjałowi ludnościowemu i gospodarczemu Polski. Na stanowiskach dyrektorów bądź wicedyrektorów generalnych w Komisji Europejskiej nie pracuje żaden Polak.

REGIOset, 2006.05.02.

P R Z Y P O M N I E N I E

W Y S Z U K I W A R K A