Ten serwis używa plików cookie. Więcej informacji  #  This website uses cookies. More information
Polska dziedzictwem
 
••• Obok Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego oraz Komisji Weneckiej Rady Europy - stan praworządności w Polsce jest również przedmiotem zainteresowania Organizacji Narodów Zjednoczonych ••• Za drzwiami zamkniętymi dla wiedzy obywateli - Prezydent RP z prezesem partii PiS ugadują treść szczególnie ważnych ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa ••• Po roku 2020 zmniejszy się pula na dopłaty dla gospodarstw wiejskich. Kto obroni interesy polskich rolników w Brukseli? Czy mająca jak najgorsze unijne notowania ekipa PiS? ••• Prezydent Duda proponuje: zapytajmy Naród w jakim ustroju państwa i pod prawem jakiej konstytucji chciałby żyć, mieszkać, uczyć się i pracować w Ojczyźnie? Pomysł iście szatański, mający instrumentalnie wykorzystać niekompetencję społeczeństwa w dziedzinie prawa konstytucyjnego ••• Od 13 lat Polska jest w Unii Europejskiej. Niestety władza systemowo oddala nas od wspólnoty bezpieczeństwa i rozwoju ••• Polacy w zdecydowanej większości akceptują i doceniają przynależność Polski do Unii Europejskiej ••• Polityka zagraniczna "dobrej zmiany" sięga międzymorza - od Bałtyku do Balatonu ••• Psucie państwa i demokracji w Polsce niepokoi wielu Polaków oraz Parlament Europejski i Komisję Europejską ••• Oczekujemy od rządzących zaniechania: # demontażu państwa prawa, # ograniczania demokracji i wolności obywatelskich, # nienawiści do współobywateli o innych poglądach i ich poniżania ••• Trybunał Konstytucyjny w składzie obarczonym istotnymi wadami prawnymi traci na znaczeniu ••• Mała ustawa dekomunizacyjna zmiata złe nazwy ulic i placów ••• Aktualna wiedza na temat badań złóż gazu łupkowego w Polsce na stronie lupkipolskie.pl ••• Dowiedz się więcej o energetyce jądrowej ze strony www.poznajatom.pl ••• WIĘCEJ w zakładce Aktualności
Piątek 24.11.2017
Warto zrozumieć
 
 Lista skryptów 

EUROPEJSKA AKADEMIA SOŁTYSÓW
Skrypt 40 - 31 grudnia 2002 r.

Rok bardzo ważnego wyboru


Na progu Nowego Roku - w którym mamy się opowiedzieć "za" lub "przeciw" przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej - najważniejsze jest życzenie mądrości. Tej decyzji nie można porównywać z żadnymi wyborami władz na cztero- czy pięcioletnią kadencję. To będzie głosowanie "za" lub "przeciw" rozpoczęciem wieloletniego procesu naszego rozwoju gospodarczego i cywilizacyjnego, "za" lub "przeciw" podjęciem odważnej dziejowej inwestycji procentującej wzrostem poziomu gospodarności i zamożności, edukacji i bezpieczeństwa, ochrony środowiska i zdrowia - dla dzisiejszych i przyszłych pokoleń. Nie wszyscy są tego zdania. Przeciwnicy integracji częściej jednak straszą niż argumentują.

Polak nie potrafi. Znane hasło "Polak potrafi", lansowane w PRL, w pełni sprawdziło się w końcu lat osiemdziesiątych, kiedy Rzeczpospolita odzyskała niepodległość i suwerenność. Potwierdził je także nasz pionierski marsz od gospodarki socjalistycznej do rynkowej (nikt przed nami takiego wyzwania nie podjął). I oto dzisiaj ugrupowania antyeuropejskie odbierają Polakom wszelkie przymioty i cechy zaradności. Twierdzą, że Polacy nie dadzą sobie rady, że jesteśmy krajem nieudaczników i frajerów, że przegramy, okażemy się niezdolni, że się w Unii zgubimy, że każdemu damy się wykiwać. Raptem wszelkie zdolności mają nas opuścić, mamy być gorsi od Francuzów, Włochów, Niemców i innych wspólnotowych nacji. Oto aby osiągnąć postawiony cel polityczny unijni oponenci gotowi są uwłaczać godności współobywateli.

Suwerenność w niebezpieczeństwie. Wśród propagowanych lęków padają strzały z grubej rury: Polska w Unii przestanie być krajem suwerennym. Tak jakby Francja, Hiszpania czy Irlandia nie były dzisiaj krajami suwerennymi. W ten sposób próbuje się wywołać "patriotyczny opór", zdecydowaną obronę przed grożącym nam kolejnym rozbiorem kraju. Każdy suwerenny kraj jest obecnie zależny także od innych (no może z wyjątkiem Północnej Korei). To właśnie pozostanie Polski poza europejską wspólnotą, między Unią 24 państw a Białorusią i Ukrainą, w pełni uzależni nasz kraj od decyzji zewnętrznych, zapadających bez naszego udziału. Polski nie można przenieść do Ameryki Południowej czy Australii, a tutaj gdzie się znajdujemy większość decyzji gospodarczych, istotnych dla bytu 40 milionów Polaków, będzie zapadać w zjednoczonej Europie. Możemy pozostać - na złość sobie - samotną biedną wyspą, tylko po co dawać światu świadectwo głupoty.

Ziemia pójdzie za bezcen. Kolejny wytaczany strach, to utrata ziemi przez rolników, którzy zachęceni oferowanymi cenami (u nas wciąż niższymi niż w krajach dzisiejszej "piętnastki") będą sprzedawać swoje grunty obywatelom innych państw. Przykład Holendra, który prowadzi wielohektarowe gospodarstwo w północnej Polsce ma dowodzić co nas czeka, gdy tylko damy się zwabić do Unii. Przeciwnicy integracji skrzętnie pomijają, że ów Holender zagospodarował leżące odłogiem nieużytki, że dał pracę wielu bezrobotnym, że byt tych Polaków odmienił się zdecydowanie na lepsze. Wcześniej państwo polskie nie było w stanie zaoferować tym swoim obywatelom pomocy przywracającej poczucie stabilizacji materialnej i własnej wartości. To nic, że pracujący tam ludzie są zadowoleni, wbrew ich woli trzeba temu położyć tamę. Stosowne regulacje w sprawie sprzedaży ziemi w pierwszym okresie po wejściu Polski do Unii zawiera projekt ustawy, czekający w Sejmie na uchwalenie. Zawarte tam ograniczenia (dotyczące tak samo Polaków jak i obcokrajowców) nie zadawalają wielu, i to z przeciwstawnych powodów; gdy staną się obowiązującym prawem, rozpocznie się czas ich konfrontacji z praktyką.

Jest alternatywa. Zamiast do Unii Europejskiej lepiej przystąpić do Unii Północnoamerykańskiej (w skrócie NAFTA), albo po prostu nie przystępować do żadnej Unii. Najlepiej samemu sobie zbudować dobrobyt, bez niczyjej łaski (jakichś dopłat bezpośrednich czy funduszy strukturalnych), opanować rynki wschodnie, pokazać przy okazji krajom Unii jak pobłądziły. Tutaj - trzeba oddać sprawiedliwie - przeciwnicy straszą dyktatem urzędników z Brukseli, zwolennicy - modelem prezydenta Łukaszenki, wcześniej zasłużonego dyrektora sowchozu. Rodacy bardziej zorientowani potrafią uwolnić się od różnych złowieszczych wizji, głębiej zanalizować polskie interesy w naszym rzeczywistym położeniu geograficznym, w dobie globalizacji, w dostatecznie długim przedziale czasu, i na tym gruncie wyrobić sobie zdanie. Adresatami propagandy klęski dziejowej jaką - zdaniem polityków przeciwnych zajęciu przez Polskę miejsca wśród państw-członków UE - zgotuje nam przystąpienie do wspólnoty, są najczęściej Obywatele mający trudniejszy dostęp do rzetelnej informacji, przy tym niekiedy ciężko doświadczeni transformacją ustrojową ostatniego dziesięciolecia. Ale to właśnie przed nimi Unia otwiera szansę na relatywnie najbardziej korzystną zmianę dzisiejszego losu.
(materiał REGIOsetu)
P R Z Y P O M N I E N I E

W Y S Z U K I W A R K A